Normanowie?

Czy pierwszymi ewangelizatorami Afryki, na południe od Sahary, byli Normanowie (Francja Północna) w XIV wieku? Mamy świadectwa o marynarzach, którzy uczęszczali w strony wybrzeży Gwinei dużo wcześniej przed Portugalczykami. Opowiadają oni jakoby znaleźli w Ghanie ślady Kościoła założonego przez Norman, w 1380 roku.

Monopol Portugalski

Flota Portugalska cechowała się intensywną działalnością u wybrzeży Afryki, pod koniec XV wieku. W 1480 Fernando Vaz bada zatokę Gabonu, od teraz nazywaną Fernan-Vaz.
Powstało pytanie: Kto zewangelizuje tamtejszych mieszkańców? Papież Mikołaj V, który cechował się praktycznym realizmem, powierza Portugalczykom ewangelizację odkrytych terenów oraz tych, które są do odkrycia w Afryce zachodniej. W ten sposób ewangelizacja Afryki Równikowej staje się monopolem Portugalczyków. Początki były nawet obiecujące.
Na południe od Gabonu, w królestwie Konga, Franciszkanie portugalscy ewangelizują wszystkie klasy społeczne. Nawet tamtejszy król został chrześcijaninem obierając imię Alfonso (1506-1543). Jego rodzony syn Enrique studiuje w Lizbonie, a następnie, w Rzymie, zostaje wyświęcony na księdza by wkrótce przyjąć świecenia biskupie (1521). Jednak zryw misyjny nie był kontynuowany i tutejszy młody Kościół umiera tak szybko jak szybko się narodził.
Przez cały XVI wiek Kapucyni portugalscy przybywali tutaj, zaraz po Franciszkanach. Jednak i oni nie potrafili stworzyć tutaj żadnych trwałych struktur Kościoła Katolickiego.

„Rozkrzewianie wiary”

W 1620 roku, król Konga, Alwarez II wysyła do Rzymu swoją delegację z oficjalną prośbą o przysłanie misjonarzy. Papież Paweł V obiecuje, że misjonarze portugalscy zostaną tam wysłani. Niestety nigdy nie dojadą oni na miejsce przeznaczenia.
W 1640, kolejny król Konga, Alwarez IV, podejmuje się takiej samej procedury, zwracając się do papieża Urbana VIII. Tymczasem w 1622 została stworzona nowa kościelna struktura Kongregacja Rzymska Rozkrzewiania Wiary. Jest to ministerstwo całego Kościoła, któremu zostaje powierzona odpowiedzialność za wysyłanie misjonarzy do krajów jeszcze nie ewangelizowanych. W ten sposób Papież uwolnił się również z obostrzeń monopolu Portugalskiego (w tym czasie misjonarze byli w dużej części zależni od administracji państwowej, która ich często ograniczała dodatkowymi przepisami, przyp. Tłum.). Od tego momentu misjonarze wszystkich chrześcijańskich narodów będą mogły przysyłać swoich misjonarzy do Afryki.
Uzbrojony w nowe możliwości, Papież powierza misje na wybrzeżu Afryki Zachodniej Kapucynom włoskim. Przez okres około stu lat odwiedzają oni wybrzeża Gabonu i chrzczą pierwszych Gabończyków w Majumba, Sette-Kama, na Wybrzeżu Lopez i w Rio Gabon (Zatoka Gabońska).
W 1726 Rzym publikuje swoje wytyczne dla misjonarzy, którzy potwierdzają papieskie pragnienia odnośnie rodzących się co dopiero Kościołów. Zostaje stworzony nowy podział administracyjny w Kościele, według którego powstały Prefektury Apostolskie, a w szczególności jedna, która się rozciąga aż do terenów Loango-Majumba (Gabon). Francuski ksiądz, który ukończył „Seminarium Duchowne dla Misji Zagranicznych” w Paryżu, zostaje tutaj Prefektem Apostolskim (administruje tą strukturą w imieniu Papieża, choć nie jest biskupem, przyp. Tłum.). Również inni księża z tegoż Seminarium dołączają do niego… Jednak podobnie jak ich poprzednicy, w ciągu kilku lat wszyscy oni umierają z powodu chorób lub wycofują się zniechęceni.
Na początku XIX wieku giną ostatni Kapucyni z terenów Afryki równikowej. I mimo tego, że misjonarze katoliccy i protestanccy przybywają do ludności Afryki zachodniej od ponad stu lat, pozostawiają po sobie jedynie paru ochrzczonych. Tysiące młodych kapłanów, zakonników i pastorów wszystkich chrześcijańskich narodów umiera w czasie służby tej Misji.

Irlandczycy

W październiku 1833 roku amerykańscy biskupi spotkali się na naradzie w Baltimore. Wysyłają petycję do Papieża, aby została wysłana misja katolicka do Liberii (państwo powstałe z byłych niewolników, w 1821 roku, po ogłoszeniu zniesienia niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych, przyp. Tłum.). Sugerują oni, że misja powinna zostać powierzona Jezuitom.
Cierpliwie oczekują, że „Kongregacja rozkrzewiania Wiary” odpowie pozytywnie na ich petycję. Niestety, okazało się, że Kongregacja jest jak „armia bez żołnierzy”; uzależniona od dobrej woli istniejących zakonów. W czasie pierwszych inicjatyw ewangelizacji Afryki nie istnieją jeszcze zgromadzenia misyjne. Jeśli chodzi o zakony już istniejące: Franciszkanie, Dominikanie, Kapucyni czy Jezuici – oni nie mieli wystarczającego personelu.
Kongregacja Rozkrzewiania Wiary zdecydowała zachęcić amerykańskich biskupów do wysłania swoich misjonarzy na te Misje. W tej sytuacji biskupi Filadelfii i Nowego Jorku wysyłają apel do księży swoich diecezji. Zgłasza się trzech kandydatów: dwóch księży i jedna osoba świecka. Wszyscy trzech pochodzenia irlandzkiego. To im przypadnie honor położenia fundamentu pod Kościół Katolicki XIX wieku na wybrzeżach zachodnich Afryki.
Pierwszy z nich Edward Barron był wikariuszem generalnym diecezji w Filadelfii. Drugi, John Kelly, był proboszczem w parafii św. Jana, w Nowym Jorku. Ostatni, Denis Pyndar był młodym katechetą. Wypływają z Baltimore 21 grudnia 1841 roku. Razem z nimi jest około trzydziestu byłych niewolników, którzy zdecydowali się powrócić do Afryki. Do Liberii przypływają 31 stycznia 1842 roku i następnego dnia odprawiają swoją pierwszą Mszę świętą na kontynencie Afrykańskim.
Przez dwa pierwsze miesiące ich życie obraca się wokół modlitwy, apostolatu, nauki języka grebo… i chorób. Rozumieją też, że przedsięwzięcie nie będzie miało przyszłości jeśli nowi misjonarze nie przybędą im z pomocą. Jak to było z poprzednimi próbami ewangelizacji, tak samo ta nowa próba, nie może być realizowana przez księży diecezjalnych, nielicznych tylko i odizolowanych od siebie. Trzeba aby zajęły się nią zgromadzenia zakonne, które są w stanie zapewnić ciągłość, kiedy ich ludzie już są zbyt słabi, by kontynuować prace.
Misjonarze decydują więc, że jeden z nich (ksiądz Edward Barron), pojedzie do starszych wspólnot chrześcijańskich w Europie, aby szukać owych zgromadzeń zakonnych, bez których nie można kontynuować jakiejś stałej ewangelizacji. Ksiądz Barron miał obiecane wszędzie jakąś pomoc… ale finansową i ani jednego misjonarza. Istniejące wspólnoty zakonne w Europie nie mają wystarczającej ilości braci, aby moc ich wysłać do Afryki.

Tu interweniuje Maryja

W Rzymie, Czcigodny ksiądz Edward Barron jest wyświecony na biskupa, 1go listopada 1842 roku. Został więc biskupem Barronem, generałem, ciągle pozostającym bez swojej armii. 18 grudnia udaje się do Paryża. W krańcowym zniechęceniu, choć otrzymał wiele pięknych obietnic, idzie ofiarować sprawę Misji w ręce Maryi. Idzie się pomodlić do Maryi Panny Zwycięskiej w Paryżu.
Po odprawieniu mszy, przy ołtarzu Najświętszego Serca Maryi, dowiaduje się od proboszcza tegoż kościoła, o istnieniu Misjonarzy Świętego Serca Maryi. To było dla niego „światełko w tunelu”, w trudnościach jakie przeżywał. Natychmiast bierze kontakt z Franciszkiem Libermanem (to on założył Zgromadzenie Misjonarzy Świętego Serca Maryi w 1842 roku, przyp. Tłum.), który obiecuje mu pięciu swoich misjonarzy.
Wszyscy byli młodzi; średnia wieku 27 lat; Jean-Rémi Bessieux, Léopold Joseph de Régnier, Louis Maurice, Marie Louis Audebert, Jean-Louis Roussel, François Bouchet. Wypływają z Bordeaux (Bordo) we Francji 13 września 1843 w stronę kontynentu, który jest im kompletnie nieznany.

Długa podróż

Będą potrzebowali ponad miesiąc czasu, aby dobić do brzegów Afryki 29 listopada (tutaj warto dodać, że według źródeł, bagaż pierwszych misjonarzy Afryki ważył bagatela… 24 tony, w tym znajdował się drewniany dwupiętrowy domek, przyp. Tłum.). Trzy pierwsze miesiące zaczęte entuzjastycznie, zaczną się przeradzać w miesiące cierpienia. W dodatku biskup Barron opóźniał się z przyjazdem (został w Europie w poszukiwaniu innych misjonarzy do Afryki). Młodzi misjonarze są bardzo poruszeni śmiercią jednego z nich i wyjazdem drugiego, księdza irlandzkiego Johna Kelly, chorego i zniechęconego. Kiedy więc biskup dołącza do nich, 1 marca 1844, otrzymują nowe dyspozycje, powzięte przez Libermana. Mają opuścić Liberię i udać się na południe, na tereny zarządzane przez Francję. Decydują się więc podzielić na dwie grupy, jedna uda się do Wybrzeża Kości Słoniowej (Grand-Bassan), a druga do Gabonu.

W Gabonie

W końcu, w porcie w Gran Bassan, widzimy dwóch tylko misjonarzy, gotowych wyruszyć dalej do Gabonu: ojciec Bessieux i brat Grzegorz (jeden z trzech sierot wziętych z sierocińca w Bordeaux, podczas wyjazdu misjonarzy z Francji). Inni, albo już zmarli, albo poważnie chorzy powrócili do kraju.
Również brat Grzegorz był tak bardzo wykończony, że musiał być, nieprzytomny, załadowany na statek przez samych marynarzy francuskich z Zebry. Nie wiemy co się działo podczas rejsu, jednak jest pewne, że po kilku tygodniach na statku, kiedy tylko dotykają suchego lądu w Libreville, 28 września 1844 roku, decydują się tutaj pozostać. Niedaleko portu Aumale (Omal) fundują pierwszą wspólnotę zakonną w Gabonie (w tym momencie w tym miejscu stoi katedra, przyp. Tłum.).
Ojciec Bessieux napisze: „Brat Grzegorz jest zawsze taki dobry, usłużny, wykonuje wszystkie drobne prace, pierze, gotuje, tak że nie potrzebujemy nikogo zatrudniać. Nawet zajmie się cerowaniem starych ubrań… nigdy mu nie brakuje zajęcia. Jest pobożny, stały, przyjmuje świętą Komunię… nie potrafi jeszcze czytać. Żeby go formować czytam mu każdego dnia, podczas naszych dwóch posiłków…
Od samego początku misji to dzieci bardziej przylgnęły do misjonarzy. Dlatego pierwszym ich wysiłkiem jest zrobić wszystko, aby otworzyć tutaj szkołę. To nowe wyzwanie pokazało im, że mają potrzebę sióstr zakonnych, aby zajęły się dziewczynkami i formacją tutejszych kobiet. Oprócz tego, bracia otwierają różne fundacje, które służą im jako bazy wyjazdowe podczas wizyt duszpasterskich.
1847 – ojciec Bessieux, bardzo zmęczony, jest ciężko chory. Lekarz wymaga od niego by wrócił do Europy. Do Gabonu wróci już jako biskup, 30 lipca 1848. Razem z nim przyjeżdżają do Libreville pierwsze Siostry Zgromadzenia Niepokalanego Poczęcia (to one, między innymi, stworzyły w Melen Sanktuarium Maryi Niepokalanej ze Statuą Maryi, gdzie pracujemy do dzisiaj, przyp. Tłum.).

W 1875 roku brat Grzegorz udaje się w końcu na zasłużony urlop do Francji… Niestety umiera jeszcze w drodze na morzu. Biskup Bessieux z kolei odchodzi do Pana 30 kwietnia 1876 roku zostawiając po sobie Kościół dobrze już zakorzeniony na ziemi Gabońskiej.

Opracował br. Mariusz Zacharkiewicz OFMCap, na podstawie „Naissance d’une Eglise 1844” o. Gérard Morel.