Przedstawiamy naszym Czytelnikom wspomnienie jednego z naszych Postulantów z Gabonu, który rozpoczął swoją formację w Zakonie Kapucynów w 2016 roku.

Urodziłem się z rodziców Emila Malanda i Marii Anioł Mozoanga. Pochodzą oni z klanów Aduma i Kota  (plemienia gabońskie, MZ). Ja sam pochodzę z Essassa, z Parafii Św Teresy od Dzieciątka Jezus.

Po napisaniu mojego podania o przyjęcie do Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów, oficjalnie otrzymałem odpowiedź pozytywną 05 września 2016 roku (br. Emil mieszkał już około dwóch miesięcy wcześniej w Essassa, MZ). List pochodził od Ministra Prowincjalnego z Prowincji Warszawskiej w Polsce i od Delegatury tegoż Zakonu w Gabonie. Przełożonym w tym czasie był tutaj br. Sławomir Siczek. To z ich błogosławieństwem, oraz wszystkich braci, 22 września wysłano mnie do Wybrzeża Kości Słoniowej, gdzie miałem spędzić mój pierwszy rok formacji.

W ten oto sposób pewnego wieczoru zostałem przyjęty w Domu Postulatu na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Było to w Alepe, małym miasteczku położonym 40 km od Abidżanu, stolicy państwa, na południu kraju. Klasztor tutaj wybudowany jest pod wezwaniem Św Innocentego z Benzo.

 

 

Trzeciego października przeżyliśmy oficjalne przyjęcie do Postulatu. Tego roku formacyjnego nasza wspólnota była złożona z 13 braci, w tym 3 braci księży i jeden brat laik: br Luis, mistrz Postulatu. Postulantów było dziewięciu; 4 z drugiego roku i 5 z pierwszego (w Afryce postulat trwa dwa lata, MZ). Była to mieszanka czterech różnych narodowości: Wybrzeże Kości Słoniowej, Burkina Faso, Kamerun i Gabon.

Jak upływały dni w naszym postulacie? Muszę przyznać, że były one dobrze zorganizowane. Najpierw były wykłady, a później praca ręczna i modlitwa. Jeśli chodzi o wykłady to mieliśmy w programie: formację zakonną, wprowadzenie do Biblii, Liturgikę, historię Zakonu Św Franciszka i początków Zakonu Kapucynów, katechezę, muzykę gregoriańską i w  końcu Angielski. Jeśli chodzi o pracę ręczną mięliśmy hodowlę kur i świń; byliśmy też odpowiedzialni za sprzątanie klasztoru i podwórza. Tak więc ja osobiście oprócz tego, że byłem odpowiedzialny za zakrystię i kaplicę to byłem w grupie tych, co się zajmowali kurami.

Nasze życie modlitwy i duszpasterskie wyglądało w sposób następujący. O godzinie 6.15 jutrznia a następnie 7.00 msza. 18.30 różaniec a po nim nieszpory. W czwartki o 18.30 była adoracja Najświętszego Sakramentu i następnie nieszpory. W piątki o 18.30 Lectio Divina (medytacja biblijna, MZ) i następnie nieszpory. Każdego dnia jedna godzina medytacji. We wtorki o 18.30 pierwszy rocznik postulatu chodził do PWK (Pierwotne Wspólnoty Kościoła) w różnych dzielnicach Alepe (PWK jest to pewien sposób pracy duszpasterskiej w Afryce polegający na tym, że duszpasterze spotykają się co jakiś czas z wiernymi, w ich domach na modlitwę i formację oraz spotkanie rodzinne, MZ). Drugi rocznik z kolei prowadził katechezę w parafii w każdą środę miesiąca. Zajmowaliśmy się również wspólnotami i ruchami parafialnymi, przy naszym kościele. Ja zajmowałem się dziećmi oraz pomagałem jednemu z braci w „powołaniówce”.

 

 

Podsumowując to wszystko, stwierdzam, że mam bardzo dobre wspomnienia z tego pierwszego roku postulatu, tak z życia klasztornego jak i z relacji z wiernymi z naszej parafii Chrystusa Króla. Dlatego dziękuję Bogu, że ten pierwszy rok tak dobrze się skończył. Jemu też powierzam moje powołanie aby ukończył we mnie to co sam zaczął. Dziękuję jednocześnie Bogu za obecność Braci Mniejszych Kapucynów w Gabonie i jemu powierzam dalszy ciąg mojej formacji. Proszę też o dalszą opiekę Św. Franciszka i Klarę z Asyżu.

Malanda Emile Guelor, postulant OFMCap

(tłumaczył br. MZ)