Z br. Danielem Stelmaszkiem, autorem drogi krzyżowej w kościele w Cocobeach rozmawia br. Michał Saniewski

- Tuż przed Wielkanocą skończyłeś malować ostatnią ze stacji drogi krzyżowej. Ile czasu zajęło Ci namalowanie wszystkich stacji?

Malowałem je ok. półtora roku… Wcześniejszą wersję zacząłem dwa lata temu, ale stwierdziliśmy razem z br. Darkiem, że nie pasuje do tego kościoła, więc zacząłem nową wersję.

- Czy malowania uczyłeś się w jakiejś szkole, ktoś Cię prowadził, czy może jesteś samoukiem?

Początki nauki malowania to szkoła podstawowa. Uczestniczyłem w zajęciach kółka plastycznego. Później chodziłem też do domu kultury. Dużo zawdzięczam dwom paniom plastyczkom, które dobrze ustawiły początki mojego malowania.

Później uczyłem się sam. Zawsze fascynowało mnie mieszanie kolorów. Bardziej wolałem malowanie niż rysunek. Rysunku uczyłem się później, już w szkole średniej, z tyłu zeszytu.

W moim życiu próbowałem się raz dostać do szkoły plastycznej. Namówiły mnie do tego wspomniane dwie plastyczki. Nie spodziewałem się nawet, że się do niej dostanę. Był tam bardzo wysoki poziom z języka polskiego i matematyki, a ja nie byłem dobry w tych przedmiotach. Jednak przystąpiłem do egzaminów. Pierwszego dnia był egzamin plastyczny: malarstwo, rysunek, rzeźba z gliny i rozmowa na temat sztuki. Zabrakło mi jednego punktu, aby przejść do następnego etapu. Spadł mi kamień z serca, bo bałem się kolejnych egzaminów z języka polskiego i matematyki. Nie zależało mi, aby się dostać do tej szkoły, bo już wtedy zacząłem myśleć o powołaniu kapłańskim.

- Czy ta droga krzyżowa to Twoje największe dzieło, czy może namalowałeś już coś podobnego?

Raczej największe. Zawsze lubiłem malować pejzaże, czasem kopie religijnych obrazów. Tu w Gabonie namalowałem już kilka obrazów. Najpierw dwa krzyże San Damiano do kaplicy w Cocobeach oraz do kościoła św. Tomasza w Ntoum. Namalowałem też obrazy świętych męczenników z Ugandy. Jest to w zasadzie kopia ikony przedstawiającej wszystkich razem. Ja namalowałem wszystkie postacie oddzielnie dostosowując ich wielkość do naszego kościoła.

 

- Styl tej drogi krzyżowej przypomina ikony. Czy rzeczywiście trzymasz się reguł pisania ikon, czy to może tylko dalekie podobieństwo?

Raczej dalekie podobieństwo jedynie inspirowane na ikonach. Reszta to mój własny styl. Inspiracją do tej właśnie drogi krzyżowej były zdjęcia mozaiki z Bazyliki Grobu Pańskiego z Jerozolimy oraz ikony Kiko Argüello.

- Czy masz plany odnośnie kolejnych obrazów?

Już mnie proszono o dwa obrazy: św. Tomasza do Ntoum oraz kopia Jezusa Zmartwychwstałego autorstwa polskiego malarza Matejki do kościoła w Cocobeach.